15 marca 2015

Praca konkursowa: Ostara 2024

“Ostara - Stara, srara - rara, Ostarucha - Starucha” - Kuba starał się ułożyć jak najbrzydsze rymy i epitety pod adresem kolejnego nudnego święta ze starymi. W końcu tam prawie wszyscy są w wieku rodziców albo jeszcze starsi! Prawie… bo żeby było jeszcze gorzej to z młodszych są jedynie dziewuchy. W tym jego własna, głupia siostra. Zośka - Srośka. Dzieciuch, ma dopiero 9 lat, a wiadomo, że wiek jednocyfrowy oznacza, ze jest się gówniarzem.

Co prawda Zocha ostatnio odkryła, że jej wiek jest trzycyfrowy, bo ma już 111 miesięcy. I że to on jest głupi, bo slaby z matmy. Kuba starał się obliczyć szybko w myślach, ile on ma miesięcy, ale było to trochę za trudne. A raczej zbyt nudne, więc nie dokończył liczenia. Za to uszczypnął Zochę - Pierdziochę w rękę, tak mocno, że aż jej łzy zabłysnęły w oczach. Ale nie pisnęła ani słowa mamie. Spojrzała na niego z wyższością i wróciła do czytania durnej książki. Książki! Kto normalny czyta książki? Kto normalny jest w stanie wysiedzieć nieruchomo z nochalem w książce przez ponad godzinę? No on na pewno się do takich wariatów nie zalicza.

Zresztą tak samo było z malowaniem tych głupich jajek. To dopiero nuda! A Zocha potrafi pół dnia siedzieć i malować te swoje kwiatki, biedronki i inne dziewczyńskie paskudztwa. Kiedy był mały to nawet lubił te przedostarowe i przedwielkanocne zabawy. Razem z mamą przyklejał do jajek nalepki ze zwierzętami i autami. Ale to było daaaawno temu.

Głupie jajka do głupich wróżb! Ofiary, które nic nie dają! W zeszłym roku przetestował bogów i ich możliwości. Poprosił o to, żeby pomogli mu zostać najmłodszym piłkarzem zawodowym. I co? I jajco! Ale chyba ze zbukiem w środku! Właśnie mija rok i jakoś żaden wielki trener go nie zauważył. Żaden znany klub nie zaoferował mu kontraktu, nic!

Praca konkursowa: Ostarowa krajka






Praca konkursowa: Ostara


24 lutego 2015

Konkurs Ostarowy dla kreatywnych!

Wiosna zbliża się coraz większymi krokami, bywają dni, kiedy już czuć ją w powietrzu :)

A wraz z wiosną zbliża się jedno z najweselszych i najhuczniej obchodzonych przez polskich asatryjczyków świąt - Ostara. Już niebawem będziemy żegnać czas zimowy, witać budzące się wokół nas życie, cieszyć się z nadejścia cieplejszych dni i odradzania przyrody.

Wielu z nas spędzi ten czas wspólnie, na ogólnopolskim święcie, gdzie będziemy mieli okazję się spotkać, znów zobaczyć starych znajomych, poznać nowych ludzi, razem się bawić, a przede wszystkim staniemy w jednym kręgu, aby podczas blotu uczcić bogów i boginie związanych z wegetacją i płodnością natury.

Może warto już teraz zacząć powoli wprowadzać się w klimat święta, pomyśleć o przygotowaniach do niego, poczuć nadchodzący wiosenny nastrój?



Mam więc dla Was niespodziankę, dzięki której może łatwiej będzie nam wszystkim poczuć przygotowania do Ostary już teraz! Zapraszam do wzięcia udziału w Ostarowym Konkursie Gothiskandzy, wykazania się kreatywnością i podzielenia się z innymi swoim talentem (bo każdy z nas jakiś na pewno ma!).


6 lutego 2015

Sprawa islandzka, czyli Asatru a dogmatyzacja

Budowa świątyni na Islandii stała się w ostatnich dniach “gorącym tematem” w polskim środowisku asatryjskim. Co ciekawe, informacja ta wywołała zupełnie nieoczekiwaną reakcję. Zamiast radosnego wznoszenia toastów na cześć Islandczyków, którym udało się przeprowadzić działanie, o którym nie tylko my, ale także inne, znacznie większe i starsze niż polska, społeczności asatryjskie mogą jedynie pomarzyć, można było zauważyć falę nieprzychylnych komentarzy, a nawet oburzenia.
Stało się tak za sprawą tego oto cytatu, który do polskich mediów trafił całkowicie wyrwany z kontekstu i drastycznie przekręcony – czy to w wyniku celowych działań tychże mediów, czy też jakiś błędów językowo-komunikacyjnych:
Nie sądzę, że ktokolwiek wierzy w jednookiego mężczyznę ujeżdżającego konia z ośmioma nogami – mówi Hilmar Orn Hilmarsson, jeden z liderów wspólnoty Asatruarfelagid, która promuje wiarę w dawne bóstwa. – Historie na ich temat traktujemy jako poetyckie metafory i uosobienie sił natury i ludzkiej psychiki – tłumaczy.

Źródło: https://www.facebook.com/Odroerirjournal?pnref=story



23 stycznia 2015

Rodzicielstwo po asatryjsku

Chociaż Asatru jest w Polsce jeszcze młode, w niektórych naszych rodzinach rośnie już drugie pokolenie. Są wśród niego zarówno niemowlęta, które dopiero niedawno przyszły na świat, dzieci kilkuletnie, jak i nastolatki, a niektórzy zdążyli nawet dorobić się dorosłego już potomstwa.
Niedawno Ewa Paczkowska na blogu "Pod kopytem Sleipnira"  przedstawiła przykładowe sylwetki kilku asatryjczyków. Wywiady przeprowadzone przez Ewę pokazały, jak pięknie potrafimy się różnić - jesteśmy ludźmi w różnym wieku, mieszkającymi w różnych częściach kraju, wykonującymi rozmaite zawody, mamy różne zainteresowania, a także nasze podejścia do religijności nie są wcale jednolite.

Dzisiaj chciałabym zaprezentować, na przykładach kilku znajomych asatryjskich rodziców, jakie są podobieństwa i różnice w naszym podejściu do religijnego aspektu w wychowywaniu dzieci. Zadałam wszystkim tym osobom serię krótkich, prostych pytań. W niektórych kwestiach zgadzamy się ze sobą, w innych zdania są podzielone. Przeprowadzone wywiady upewniły mnie jednak w tym, że podejście do rodzicielstwa stanowi ważny aspekt systemu wartości wielu z nas i warto także na ten temat dyskutować, wymieniać poglądy i uczyć się od siebie nawzajem.


31 grudnia 2014

Jule 2014

Długie i zimne są Zimowe Noce,
lecz powitajmy Nowe Słońce.

Rozpalmy ogień!

Niech płonie w kominie kłoda
i ciepło naszych rodzinnych ognisk.

Matko Frigg!
Opiekuj się ciepłem naszych przytulnych domów.

A Wy - wyżsi i niżsi Heimdalla synowie,
wznieście rogi i pijcie.

Na zdrowie!
Na szczęście!
Na dostatek!

Foto: Paulina "Thordis" Szymborska-Karcz

W tym roku okres julowy obfitował nie tylko w czas spędzony w przytulnym domu z rodziną, ale też w liczne atrakcje - czysto towarzyskie i te bardziej poważne.

2 grudnia 2014

Huginn - opowiadanie

Autor grafiki: Ewa Paczkowska
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak szybko przemieszcza się Myśl? Nie warto tego roztrząsać. Myśl bywa nieuchwytna.
Czy kiedyś bałeś się, że twoja Myśl już do ciebie nie wróci? Że, raz wypuszczona w świat, nie znajdzie drogi do domu? Tak samo jak możesz obawiać się utraty Pamięci?
Czy starałeś się przeniknąć Myślą najdalsze zakątki świata? Ogarnąć wszystko to, czego twoje oko nie jest w stanie dojrzeć? Przecież lubisz wiedzieć...
Jak wiele jesteś w stanie uczynić, by wiedzieć? Dla wiedzy samego siebie potrafisz sobie samemu poświęcić. Dziewięć nocy na drzewie wiatrem owiewanym, o którym nikt nie wie, z jakich korzeni wyrasta – by wiedzieć.
Podrywałem się do pierwszego swego szaleńczego lotu, gdy spadałeś. Kołowałem ponad koroną liści w rytm dziewięciu pieśni. Ja z jednej strony, Pamięć – z drugiej, zataczaliśmy kręgi, mijając się trzykrotnie przy każdym okrążeniu. Skrzydłami miarowo biłem powietrze, a tobie słowa ze słów słowa stwarzały i czyny z czynów stwarzały czyny.
Myśl – nieustanny proces poznawczy. Symbole, obrazy, frazy, dźwięki… Ciąg pojęć. Relacje, powiązania.
Gdy uczyłeś się wnioskować i kojarzyć, moje czarne skrzydła zyskiwały metaliczny poblask. Kiedy abstrahowałeś, uogólniałeś, uściślałeś – one zwiększały rozpiętość.
Wiedziałeś już wszystko o tym, do czego Myśl może służyć. Zacząłeś wypuszczać mnie każdego poranka wraz z Pamięcią, byśmy wzlatywali wysoko i pędzili daleko. Nauczyłeś moje bystre oczy postrzegania szczegółów. Pokazałeś, jak zauważać więcej, rejestrować, zapisywać w mojej smukłej, czarnej głowie wszystko to, co widzą oczy, co odbierają zmysły.
Każdego dnia, o wschodzie słońca rozpościeram szeroko skrzydła i wzbijam się w powietrze. Wciąż od nowa przemierzam przestrzeń wokół wszystkich dziewięciu światów. Kołuję nad polami i lasami Midgardu, zmagam się z mroźnym tchnieniem Jotunheimu i mknę w dzikim pędzie, by gorący powiew Muspelu nie spopielił moich skrzydeł, nie odebrał upierzeniu na głowie i grzbiecie dojrzałego, purpurowego połysku. Długim, klinowatym ogonem rozpędzam wokół siebie mgły Niflheimu. Czasem kołuję dłużej nad jakimś pobojowiskiem, stroszę pióra pod mocnym, masywnym dziobem, potrzebuję posilić się przed dalszą drogą. Dobrze mnie żywisz, Ojcze Poległych.
Rozglądasz się z niepokojem z Hlidskjalfu. Mój głos dźwięczny, głęboki i gardłowy oznajmia powrót. Niepotrzebnie boisz się o Myśl. Ja zawsze wracam. Siadam na twoim lewym ramieniu, podczas gdy Pamięć zajmuje prawe. Unosisz mnie wówczas, przybliżasz do swojej twarzy. Spoglądasz mi w bystre, błyszczące oczy. Przypatrujesz się długo, uważnie. Twoje oko przewierca mnie na wylot, drąży, przenicowuje. Wiesz już wszystko. Każdy najdrobniejszy szczegół zapisany we mnie, ty umiesz odczytać, Yggu.
Teraz wiesz już, gdzie nazajutrz będzie wędrował Gondlir, wiesz, gdzie musi zjawić się Grimnir. 

Thordis


* Pierwotnie opowiadanie powstało jako praca konkursowa, niestety z przyczyn niezależnych na konkurs nie dotarła. Zamieszczam więc tutaj, niech nie leży w szufladzie ;)